Moim problemem były niedawno wypadające włosy. Nie wiem, czy traciłam je w nadmiarze, ale  wiem na pewno, że gdzie nie spojrzałam tam były one: na podłodze, na stole, na biurku, na talerzu w zupie, a nawet w… lodówce. Miałam tego dość, postanowiłam więc wypróbować wszystkie możliwe sposoby, które mogłyby choć trochę przyczynić się do wzmocnienia włosów i położyć kres ich wypadaniu. Co mi pomogło?

Po pierwsze – właściwa dieta
włosy
Przyznaję, że w ostatnim czasie nie odżywiałam się zbyt zdrowo. W dużej mierze moje posiłki zostały zdominowane przez słodkości. W diecie brakowało owoców oraz warzyw, które – jak wiadomo – są doskonałym źródłem witamin i składników mineralnych. Taki sposób odżywiania szybko dał o sobie znać nie tylko poprzez wypadające włosy, ale również wygląd paznokci. Stały się łamliwe i rozdwajały się. Ponadto na płytce zaczęły pojawiać się białe plamki. Uznałam więc, że pora zmienić swój sposób odżywiania się, nim utonę w morzu włosów z głowy.

W związku z tym, że jestem łasuchem, nie mogłam tak od razu zrezygnować ze słodyczy. Postanowiłam więc stopniowo redukować ich ilość. Na ich miejsce wprowadzałam owoce i warzywa. Na porządku dziennym były więc: kalafior, brokuły, brukselka, cytrusy. Postanowiłam również dostarczyć organizmowi (a tym samym i włosom) odrobinę kwasów nienasyconych – omega, dlatego zjadałam ryby, które zresztą są doskonałym źródłem białka. A białko także jest niezbędne, by pobudzić włosy do wzrostu.

Po drugie – porzuciłam niewłaściwą pielęgnację

Przypuszczałam, że przyczyną mojego problemu mogła być także niewłaściwa pielęgnacja. Włosy myłam zbyt ciepłą wodą, co mogło przyczynić się do ich osłabienia (słyszałam, że szampon powinno spłukiwać się najpierw letnią, a potem chłodną wodą). Ponadto na porządku dziennym było używanie lokówko-suszarki. Pół biedy byłoby, gdybym stosowała zimne powietrze, ale ja grzałam moje włosy na maxa. Od czasu do czasu używałam prostownicy (robiąc z włosów delikatne skręty), co również mogło niekorzystnie odbić się na kondycji czupryny. Na koniec stosowałam mnóstwo kosmetyków stylizacyjnych, a lakieru w szczególności.

Postanowiłam więc szybko to zmienić. Lokówko-suszarki używam raz na jakiś czas. Kręcenie włosów na prostownicy również porzuciłam. Włosy suszą się naturalnie – nie są więc przesuszone. Z kosmetyków do stylizacji też staram się raczej nie korzystać – no chyba, że na okazję „specjalnego wyjścia”. To wystarczyło, bym mogła zauważyć nieznaczną – ale jednak – poprawę.

Po trzecie – zastosuj kurację regenerującą

Jednak to nie wystarczyło, by całkowicie pozbyć się problemu. Postanowiłam więc sprawdzić wszystkie możliwe domowe sposoby na wzmocnienie włosów.

Rozpoczęłam od kuracji z wykorzystaniem owocowego octu (do kupienia w sklepach). Jedną szklanką octu zalałam garstkę suszonych pokrzyw (kupiłam je w sklepie zielarskim, ale można równie dobrze nazrywać i wysuszyć). Następnie pozostawiłam je w takiej zalewie przez piętnaście minut. Po upływie tego czasu całość odcedziłam przez sitko. Powstałym w ten sposób płynem przemywałam włosy co drugi dzień. W ramach kuracji wypijałam również filiżankę herbatki ze skrzypu polnego. Pomogło, choć włosy nie przestały wypadać (jednak nie znajduję ich już w lodówce).

W związku z tym, że pokrzywa słynie ze swoim regeneracyjnych i „antywypadaniowych” właściwości postanowiłam kontynuować kurację z jej pomocą. Raz na jakiś czas serwowałam więc mojej czuprynie pokrzywową płukankę. Ponownie potrzebowałam suszonych liści pokrzywy (tym razem na objętość filiżanki), które zalałam wrzątkiem. Gdy napar naciągnie i przestygnie należy takim płynem umyć włosy. Zaznaczę, że taka płukanka nie będzie nadawała się do jasnych włosów. Przestrzegam również przed tym, że liście pokrzywy, które nie wyschną dobrze, mogą zabarwić nasze włosy na zielono. UFO gwarantowane!

Polecam również kurację z wykorzystaniem nasturcji. Taka płukanka doskonale wzmacnia czuprynę ze skłonnością do tracenia włosów. Liście nasturcji należy zalać wrzątkiem (nie gotować!) o objętości pół litra. Następnie musimy odczekać aż napar naciągnie i przestygnie. Zanim przemyjemy płynem włosy, należy całość odcedzić przez gazę.

Po czwarte – gotowe suplementy

Postanowiłam również skorzystać z suplementów diety, których zadaniem jest wzmocnienie włosów i przeciwdziałanie wypadaniu. Na rynku jest ich wiele. Ja stosowałam ten najbardziej popularny, czyli Skrzypo-Vitę. Po dwumiesięcznej kuracji (regularnym łykaniu tabletek) zauważyłam poprawę. Włosy nie tylko nie wypadają we wzmożonym tempie, ale i stały się mocniejsze oraz bardziej lśniące.

Obecnie jestem na etapie łykania Humavitu ze skrzypem polnym i pokrzywą. Zobaczymy jakie będą efekty kuracji.

Jakie efekty?

włos
Jeżeli ktoś cierpi z powodu nadmiernie wypadających włosów, niech jak najszybciej przyjrzy się sobie i odpowie na pytanie – co mogło ten problem wywołać? Jeśli przyczyna tkwi w niewłaściwej diecie, należy szybko ją zmienić. Jeżeli jednak problem jest głębszy, należy udać się do lekarza.

Ja miałam takie szczęście, że przyczyną wypadania włosów u mnie była właśnie dieta i niewłaściwa pielęgnacja. Gdy zlikwidowałam przyczyny, zajęłam się łagodzeniem skutków. Wszystkie stosowane przeze mnie kuracje pomogły. Dziś już nie muszę codziennie zbierać włosów, które można znaleźć w całym mieszkaniu. Ale nie oznacza to, że włosy nie wypadają. Nadal gdzieniegdzie mogę je znaleźć, jednak nie jest to już wielki problem.

5,3 k

One thought on “Moje sposoby na wzmocnienie włosów

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *